Z pewnością nikomu, kto choć w małym stopniu interesuje się rynkiem mediów w Polsce nie mogły umknąć ostatnie inwestycje właściciela Gremi Media, znanego krakowskiego biznesmena, Grzegorza Hajdarowicza. Od blisko dwóch lat jest właścicielem tygodnika ”Przekrój” i miesięcznika ”Sukces”, na początku lipca kupił od Spółki Mecom 51,01% udziałów w Presspublice, a teraz zgarnął pozostałe 48,99% od Przedsiębiorstwa Wydawniczego ”Rzeczpospolita” będącego jednoosobową Spółką Skarbu Państwa.
Sam ciąg transakcji może nikogo by nie dziwił, nawet w świetle mało imponujących wyników samego ”Przekroju” którego sprzedaż spadła do 42,9 tys. egzemplarzy, czy samych zapowiedzi Pana Hajdarowicza o 150 tysiącach sprzedawanych egzemplarzy tego tytułu w trzyletniej perspektywie. Nie jest nawet ciekawe to, dlaczego tak mocno stąpający po ziemi inwestor, będący głównym udziałowcem grupy kapitałowej Gremi, kontrolującej między innymi spółki giełdowe NFI Jupiter, KCI SA, czy mający nieruchomości w Brazylii i inne rozliczne interesy, angażuje się w tak trudne przedsięwzięcie jak rynek prasy. Ostatecznie zawsze można uznać to za kolejny krok na drodze do dywersyfikacji finansowego portfela, kolejne wyzwanie, a jeśli to nie wyda się przekonujące, za fanaberie majętnego człowieka.
Ostatniej wersji sprzyja dziennikarski i opozycyjny epizod z życia naszego ”bohatera”, gdy na UJ wydawał bibułę w latach 80-tych, a na początku lat 90-tych był naczelnym ”Depeszy” w Krakowie. Jeśli zaś do tego dołożyć członkowstwo w KPN-ie z początku lat 90-ch, można by pomyśleć że mamy do czynienia z biznesmenem, któremu się zaroiło ”społeczeństwo obywatelskie” we własnym wydaniu. Nic z tego. Wszystko co poniżej niestety nam taki obraz rzeczy komplikuje.
Zaczynamy powątpiewać, gdy tylko staje nam w ustach pytanie, dlaczego owej brytyjskiej spółce Mecom uniemożliwiano kupno reszty udziałów od Skarbu Państwa, a te same udziały odsprzedano Panu Hajdarowiczowi, krótko po tym jak Mecom na jego rzecz pozbył się swojego większościowego pakietu. Jeśli dodać do tego, że ten na pierwszy rzut oka niefrasobliwy zapaleniec, co raz deliberujący o wizji tabletowych mediów i stadium Gutenberga w jakim jakoby się znajdowały, póki co podtapia i to skutecznie swoje dwa dotychczas posiadane tytuły, wątpliwości się pogłębiają.
Gdy na dokładkę nie zanurzając się zbyt głęboko w finansowe królestwo autora naszego wpisu, okazuje się że w jednej z jego spółek prezesem zarządu jest były szef kontrwywiadu i były zastępca szefa WSI, Kazimierz Mochol robi się mętnie. Z krótkiego dossier tego człowieka wiemy, że za bytności jako zastępca wspomnianego WSI nadzorował zatrzymanie Zbigniewa Farmusa, asystenta ówczesnego wiceministra obrony Romualda Szeremietiewa. Jednocześnie krótko po tym został Prezydentowi Kwaśniewskiemu przedstawiony wniosek z rąk ówczesnego przełożonego Pana Szeremietiewa, a mianowicie Bronisława Komorowskiego awansowanie Pana Mochola na generała brygady WP. Nie wnikając - szczęśliwie czy nieszczęśliwie - Kwaśniewski odmawia, sam zaś Mochol ”idzie w biznesy”.
Zresztą ja sam przyznam, że nie wiem jak wspomniany passus ugryźć, bo wygląda to chyba po prostu tak: na pewnym etapie ”doing business” w Polsce wychodzi ono tylko za sprawą bezpretensjonalnego Pana w szarym garniturze, który zjawia się w murach firmy i jowialnie nie spiesząc się oznajmia: „ Chyba państwu mogę pomóc w przejęciu firmy X. Tu zostawiam swój numer telefonu. Ależ nam się tu porobiła druga Irlandia z tym deszczem, a ja znowu bez parasolki.”
Nie sam Hajdarowicz tu przecież zawinił, on tylko tak jak niezliczone rzesze innych, znaczniejszych tuzów opozycji, wraz z tym jak mu III RP i własny spryt przysporzyły zer na koncie, utracił ostrość widzenia, a to co słuszne i chlubne w PRL, dzisiaj zdaje mu się tylko niepotrzebnym moralnym zbytkiem, na który go nie stać. Stać go za to na zameczek pod Krakowem, nowe plany biznesowe, Hummera i nieruchomości w Brazylii. Zresztą, ileż w nieskończoność można o tym uwłaszczaniu nomenklatury.
P.S. "Cieszy mnie, że tak ważny, opiniotwórczy tytuł jest dziś w polskich rękach. Transakcja zakończyła 22-letnią historię prywatyzacji polskiej prasy. Ostatni tak znaczący tytuł stał się w całości prywatny i niezależny" - podkreślił Grzegorz Hajdarowicz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz