„Kaprys historii” to trzecia po ”Nieprawym Łożu” i ”Nobliście” część trylogii, podobnie jak dwie poprzednie, wielowątkowa i podobnie jak one przemyślana. Całości zaś dopełnia fakt, że mając za sobą pozostałe dwie pozycje, zostajemy przez Marcina Wolskiego uprzywilejowani, rozumiejąc więcej z łamigłówek fabuły tej trzeciej. Dla porządku więc infiltrowaliśmy przeszłość matki pewnego geografa za pomocą jego onirycznych wynurzeń, by znaleźć się ramię w ramię z historią powstawania w Polsce PPR-u i Powstania Warszawskiego. Dalej śledziliśmy zagmatwane koleje losu pewnego establishmentowego pisarza, prawdopodobnie barona Munchhausena, by zrozumieć więcej z polskiej części jesieni narodów.
Teraz zaś przyszedł czas, by pospołu z byłym powstańcem i leśnym, a dzisiaj cenionym naukowcem, a także jego wnukiem, zapalonym młodym ipnowcem wtargnąć na ścieżkę poszukiwań tego środkowego, ojca i syna zarazem, tajemniczo zaginionego w noc poprzedzającą wybuch stanu wojennego. Wszystko to przy akompaniamencie dużej fortuny, której dorobił się nestor rodu, a która pozwala mu w tandemie z wnukiem i przy niemałym udziale jego siostry i siatki ”zaufanych” rozpocząć akcje ratowania syna.
Po drodze mamy luksusowe jachty i nurkowanie z niezapowiedzianą przygodą, szybko przemieszczających się w najróżniejszych kierunkach głównych bohaterów, i rzecz jasna, krzyżującego misternie przygotowane szczegóły akcji wroga zza wschodniej granicy. Nie ma niczego co wadzi, elementy się zasklepiają, a na boku i na dokładkę otrzymujemy sporych rozmiarów wykład autora o polityce w prawdziwie niepodległościowym duchu. Zdaje się w ogóle, że ta fabularna toaleta w którą wdziewa swoich bohaterów autor to jego odwieczne narzędzie do nieobcyndalania się z tym, co się myśli, a co z pewnością kłuje salon. Ale ostatecznie nie ma chyba większej radości niż zafundować parę plaskaczy naszej ukochanej elicie. Tę radość z pewnością ma i sam Wolski. A że przy tym daje nam porządną lekcję patriotyzmu, tym wspanialej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz